Goodbye Malaysia, czyli witaj Indonezjo

Taki dzisiaj debiutancki trend Weronika na BrudnychButach zapoczatkowala, ze az tez sie dolacze. Witam zatem cala polskojezyczna publicznosc czytelnicza z calego serca i w rodzimej mowie.

Jak doskonale wiedza wierni fani Krystianowego pisania oraz pilni obserwatorzy naszego szlaku na mapie (przy nieco odwazniejszych estymacjach zakladam, ze to jednak pokazne grono teskniacych za nami osob), od blisko miesiaca w wesola szostke jezdzimy sobie po Azji, co do tej pory oznaczalo glownie jednak Malezje plus dwa dni w oszalamiajacym Singapurze. Za nami juz szczury Kuala Lumpur, pijawki Borneo, pluskwy Mersingu, koty Kuchingu, morskie i blotne potwory na wyspie Tioman, a takze karaluchy, moskity i jaszczury absolutnie wszedobylskie oraz masa innych przedstawi cieli fauny i flory Azji. Oprocz tego wieze Petronas, kwieciste riksze Malaki, nurkowanie na rajskiej malezyjskiej wysepce, hipernowoczesna singapurska architektura, skutery, kilogramy (tony?) bardziej lub mniej pysznego, lecz zawsze egzotycznego jedzenia, doswiadczenia z zycia wewnatrz spolecznosci Iban, fale ludzkiej zyczliwosci, wycieczki droga morska, ladowa i powietrzna, przygody, przygody, przygody….A za mna i za Padsterem – skutki uboczne uzywania lekow przeciwmalarycznych (pamietajcie, dzieci, zawsze obficie zakrapiajcie spozyte medykamenty woda!).

Ogolnie rzecz biorac, jest wiec wspaniale, zabawa pyszna, a wrazen moc. I za to w tym miejscu chcialabym goraco podziekowac Malezji, ktora moglaby byc jednak odrobine tansza i do ktorej udalo nam sie wjechac trzykrotnie w minionym miesiacu. Najwyzsza pora na te slowa – dzis wieczorem lecimy do Dzakarty, by nareszcie poszerzyc granice naszego azjatyckiego poznania o kolejne terytorium.

A tymczasem pozdrawiam wszystkich cierpliwych w przedzieraniu sie przez meandry mojej kiepskiej prozy – a co mi tam – z tarasu fantastycznego hostelu w urokliwym miasteczku Kota Kinabalu na Borneo i, pokladajac nadzieje w nowo nabyta gorliwosc blogowa, do uslyszenia wkrotce.

 

Advertisements

About Zetola

Milosniczka zycia, obywatelka swiata, niespelniona powiesciopisarka. Hedonistka i len. Mieszka w Nowej Zelandii, gdzie probuje tworzyc krotkie formy pseudoliterackie srednio raz na siedemnascie miesiecy.
This entry was posted in Malaysia. Bookmark the permalink.

2 Responses to Goodbye Malaysia, czyli witaj Indonezjo

  1. Adamscy says:

    Witajcie!!!
    Dziękujemy Weronice i Krystianowi za piękne opisy podróży i cudowne zdjęcia. Pięknie piszecie, mamy nadzieję, że z tego w przyszłości zredagujecie interesującą książkę /będziemy pierwsi co ją kupią/ . Jesteśmy z Wami w podróży, cieszymy się Waszymy przygodami i życzymy Wam duzo zdrowia i udanej wyprawy. Ściskamy Was wszystkich, a najmocniej naszą Izę i naszego Tomka.
    Krysia i Darek Adamscy

    PS takie toalety pamiętamy jeszcze, kiedyś byly na dworcach kolejowych, też nie było papieru toaletowego, ale kubeczka z woda do podmywania też nie było, trzeba było pamiętać o swoim papierze!

  2. Kasia says:

    Polskojezyczna publicznosc goracym aplauzem wita kolejny watek w rodzimej mowie:)
    Niecierpliwie czekamy na ciag dalszy. Powodzenia!

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s